Weekend majowy 2015

Już na początku roku urodził się pomysł by wykorzystać weekend majowy na wspinaczkę boulderową u południowych sąsiadów. Po wykonaniu telefonu do sprawdzonego ośrodkowa Chatová osada Ostaš okazało się, że luty to ostatni gwizdek, aby zrobić rezerwację na początek maja Zaskoczony Z niepewnością patrząc w niebo i śledząc kilka portali pogodowych na raz wstaliśmy o 5 rano w piątek 1 maja żeby spakować się i wyjechać chwilę po 7. Droga przebiegła sprawnie i zgodnie z założeniami pierwsze nasze kroki skierowaliśmy w stronę Gór Sokolich. Przywitał nas tam jednak deszcz uniemożliwiający wspinaczkę czy nawet pieszą wędrówkę. Nie wiele się zastanawiając odpuściliśmy plany sportowe na rzecz planów turystycznych. Po przejechaniu 50 km i granicy kraju dotarliśmy do Adršpach, gdzie mimo średnich warunków pogodowych udaje nam się wyruszyć i zwiedzić Skalne Miasto. Dzień zakończyliśmy docierając do planowanego miejsca noclegowego i wykonując krótki rekonesans badając możliwości wspinaczkowe na dzień następny. Przy okazji spaceru spotkaliśmy znajomych z Łódzkiego Klubu Wysokogórskiego, którzy trafili tutaj również z powodu przegonienia ich przez kapryśną pogodę. Świat jest jednak mały Uśmiech Serdecznie pozdrawiamy Wyluzowany

 

Drugiego dnia żeńska część ekipy wraz z najmłodszą podróżniczką Alą wyruszyły w stronę Zoo Safari, a my (Piotr, Piotr Jr. i Radek) na baldy. Pełni sił podeszliśmy pod najbardziej oddalony sektor D. Na pierwszy ogień postanowiliśmy zweryfikować nasze umiejętności na skale D11, której dotykaliśmy już 2 lata temu. Szybko padły problemy będące w naszym zasięgu (FankaPanka 6A, Long Vehicle 6B, Stavbyvedouci 6B+) Wstawiając się w trudniejsze przystawki zatrzymaliśmy się na HupCukRevue 7A. Po mimo kilkunastu prób nie udało się jej dokończyć. Cóż zostaje coś na przyszłość. Po przejściu na kolejną skałę D15 padają pod nami wszystkie znajdujące się tam baldy. Co prawda do niektórych naprawdę ciężko było nam usiąść, albo właśnie wstać ale kamień jest godny polecenia dla wszystkich z wzrostem poniżej 1,5m Uśmiech Piotr Junior przeszedł wszystko w bardzo szybkim tempie ćwicząc kolejne mantle i przechodząc trawers Bezedná míchačka wyceniony na 6C+/7A. Być może dla dorosłych wycena powinna być inna, ale dla Juniora była ona zdecydowanie trafna. Kolejnym celem stał się głaz D6, na którym już dwa lata temu kolega Klubowy pokonał opór psychiczny i siłowy na przystawce Online 7A. W tym roku udało się to również mi, o dziwo wykonując cruxowy ruch statycznie. Na przyszłość zostawiliśmy sobie zrobienie na tej skale pięknego trawersu Papojed 6C. Po chwili przerwy ruszyliśmy na ostatni tego dnia kamień D4, na którym Piotr Junior przeszedł kolejną lekcję pracy nóg robiąc Zadara 6B, a Piotr Senior wypracował patenty na Všesokolský slet 6C+. Kamień okazał się bardzo miły i pouczający, jednak nie wszystkie oznaczone w przewodniku przystawki są dla nas jasne i czytelne. Momentalnie okazało się, że zachodzące słońce zwiastuje już godzinę 18.

 

Trzeciego dnia przyjechał do nas nasz Klubowy kolega Piotr Kaczmarczyk, jednak mimo ogromnych chęci, nasza skóra nie pozwoliła nam do niego dołączyć. Zaplanowany rest wypadł jednak wyjątkowo świetnie i zaliczyliśmy kolejne atrakcje: Błędne skały, Szczeliniec Wielki. Można było pozwolić sobie również na odpoczynek od szturm żarcia i zjedzenia smacznego obiadu w restauracji Hejszowina.

 

Przedostatni dzień wyjazdu przywitał nas sporą ilością rosy, wilgoci i gęstej mgły. Ponieważ prognozy zapowiadały zmiany dopiero na po południe postanowiliśmy podjechać do miejscowości Hradec Králové, aby zweryfikować na jakich to tajemnych urządzeniach trenują sąsiedzi. Wyjazd okazał się bardzo fajnym pomysłem. Najmłodsza wybiegała się na materacach boulderowni, aby w końcu na nich usnąć i pozwolić wspinać się „mamusiom” :) Walka z przystawkami była zacięta i kolejne pokonywane problemy pokazały naszym Paniom skąd u nas taka determinacja do wspinania i płynąca z niej radość.

 

Ostatni dzień nie mogliśmy inaczej zakończyć niż wspinając się. Uwzględnianie czasu potrzebnego na drogę powrotną pozwoliło nam wspinać się tylko do 13, ale mimo tego ograniczenia rozprawiliśmy się z 6 problemami na kamieniu sektora A2. Całej trójce (Piotr, Piotr Jr. i Radek) udało się zrobić w kolejności:

- Výletnická hranka 6A+

- Male frog 6B

- Malého Játyho 6C+

- Jen dva prstíčky 6C

- Po pupku Yettyho 6C

- Žabí princ 6B+

 

Droga powrotna dłużyła się niemiłosiernie, ale dzięki kontaktowi przez CB mogliśmy wspominać wszystkie wydarzenia oraz planować następne wyjazdy. Zapraszam do wspólnych wypadów oraz do obejrzenia niektórych filmów jakie nagraliśmy.

 

 

 

 

 

 

Licznik odwiedzin: 27441